Wypoczynek w Polsce i na Świecie

najlepsze miejsca na najlepszy odpoczynek



Wypad solo

Niestety, nie każdą wycieczkę odbywamy z rodziną czy znajomymi. Na takie okazje dobrze jest mieć sposób na tani i wygodny nocleg. Jeśli jedziemy na przykład do Warszawy, Poznania albo Krakowa to bardzo dobrze nasze oczekiwania spełnią tamtejsze hostele, oferujące za przystępną cenę wszystkie niezbędne wygody.

Zazwyczaj, jeśli jedziemy dokądkolwiek sami to nie przydają nam się specjalnie wyszukane formy rozrywek, dlatego to, co oferują hostele w zupełności wystarcza. Tym bardziej, że noclegi we Wrocławiu wcale nie muszą być drogie. Oczywiście wśród hosteli także można znaleźć lepsze i gorsze, o standardzie wyższym lub niższym. Nie chodzi jednak o to, aby wybrzydzać, ale o to, żeby po dniu wałęsania się po wrocławskich ulicach można było się wyspać w czystej pościeli i wziąć orzeźwiający prysznic. O ile w hotelach często można trafić na siłownię, pływalnię albo nawet korty tenisowe, o tyle szczytem marzeń w hostelu będzie stół do bilarda, jednak na samodzielne wyprawy trudno znaleźć lepsze miejsce noclegowe.

Niewielkie pokoje o zróżnicowanym standardzie dostępne są we wszystkich rejonach miasta, dzięki czemu raczej nie powinniśmy obwiać się, że miejsca na noclegi Wrocław tanio skończą się zbyt szybko. Z cała pewnością znajdzie się dla nas miejsce, jeśli nie w jednym hostelu to w drugim. Tak naprawdę, wybór jest tak duży, że spokojnie możemy pozwolić sobie na trochę grymasów nad kiepską lokalizacją, ceną albo oknami wychodzącymi na ulicę a nie na podwórko.

Mimo to, możemy liczyć na to, że nasz wyjazd solo nie zakończy się utratą resztek oszczędności, a przynajmniej nie z powodu wysokości opłat za nocleg. W końcu Wrocław ma tyle innych atrakcji, na których możemy się spłukać, nie trzeba wydawać ostatków oszczędności tylko na to, żeby po całodziennych szaleństwach wyspać się w bardziej miękkim łóżku.

Wrocław miejscem spotkań

Niewiele jest miejsc tak magicznych jak nasz wspaniały Wrocław. Dlatego też w niewielu miejscach jest tak duży wybór miejsc, w których można sobie wynająć komfortowy pokój. To, co odróżnia Wrocław od innych miast to to, że tutaj luksus można znaleźć także w hostelu.

Choć zazwyczaj hostele kojarzą nam się raczej z pojęciem niezbędnego minimum a nie z luksusem, to tanie noclegi Wrocław wyraźnie temu przeczą. Tu i w hostelach można znaleźć luksusowe pokoje z prywatnymi łazienkami, oddzielnymi telewizorami i wszelkimi innymi udogodnieniami. O ile darmowy dostęp do bezprzewodowego internetu nie jest już wielkim i niespotykanym atutem, o tyle luksus w hostelu to wciąż pewna egzotyka.

Tymczasem wrocławskie hostele bardzo często dorównują poziomem komfortu niezgorszym hotelom w niezłych punktach miasta, a jednocześnie zdecydowanie wyprzedzają je, jeśli chodzi o cenę noclegu. Za noclegi Wrocław hostel zapłacimy już od kilkunastu złotych, natomiast ceny kończą się w okolicach dwustu pięćdziesięciu złotych za osobę na dobę. Oczywiście w poszczególnych limitach cenowych możemy liczyć na różny komfort pokoju, ale pewne jest, że w szerokiej ofercie przygotowanej przez ponad setkę wrocławskich hosteli można znaleźć coś na każdą okazję. Jedne miejsca będą świetne na dwie noce w czasie dłuższej eskapady po Polsce, inne zaś nadadzą się świetnie nawet na okres poważnej podróży biznesowej. Trzeba tylko umieć szukać odpowiednich miejsc i odpowiednio wcześniej najlepiej zarezerwować odpowiednią ilość miejsc na określony czas.

Wrocław jest na tyle cudownym miastem, że nawet po nieprzespanej nocy i tak będzie zachwycał, jednak dobre miejsce na nocleg jest zawsze bezcenne.

Następne wpisy »

Podobne

Z drugiej strony, mając poręcze te nie mieliśmy problemu ze znalezieniem drogi w ciemności. Okolo wschodu słońca (miedzy 6 a 7 rano) byliśmy na jakichś 6000m gdzie znów napotkaliśmy poręcz, luźno wisząca z innego repa. Że było stromo zabijaliśmy szable i szliśmy z lotna dalej by znow odkryc ze ta poręcz wisi dobrze założona na dwóch szablach. Dalej, juz bez poręczy minęliśmy czwarty obóz Amerykanina – założony chyba dzień wcześniej przez jego Szerpow – jakies 3-4 wyciagi poniżej seraka wyprowadzającego na plateau i gran szczytowa. Serak szczytowy byl stromy jednak nie było warunków na osadzenie śrub lodowych i trzeba było znów zaufać szablom. Na plateau dotarliśmy około 10 albo 11 rano. Po krótkim pikniku ruszyliśmy dalej.

Siły co jakiś czas nas opuszczały. Wydawało mi sie ze ile ich mam jest wykładnia ile jem. Po jednym Power Gelu i batonie – para nagle uderzała w nogi i nie było problemu – jak tylko zapomniałem o jedzeniu na jakieś 2 godziny – wydawało mi sie że wale głowa w mur. Poza tym wory zaczęły nam trochę ciążyć – mimo prob spakowania sie na lekko, byliśmy pewni ze ważą one więcej niż powinny. Może następnym razem trzeba wziąć jeden sznurek plus 50m repa do zjazdu? Może nie brać puchówki, maszynki, enercety i apteczki? Może trzeba było w ogóle zostawić wory w jedynce i isc zupelnie na lekko jak w Tatrach? Pewnie czasem by to działało a czasem nie – problem w tym, że błędną decyzje odczujemy (boleśnie) na własnej skórze.

Po osiągniecie grani, mieliśmy piękną panoramę na Khumbu – od Everestu po Makalu, Ama Dablam i dalej Tawoche I na zachód przez Gauri Sankar, Shishapangme po Cho Oyu. Himalaje 360 stopni dookola nas. Ale trzeba byto ruszać.

Spodziewaliśmy sie po dotarciu na gran (~6200m), że to już będzie rzut kamieniem do szczytu … jednak rzeczywistość była inna. Okazało sie, że gran jest długa, pokręcona i falująca w górę i w dół. My tymczasem zaczynaliśmy odczuwać te dwa tygodnie łażenia pod górę z worami i brak aklimatyzacji powyzej 5600. Postanowiliśmy jednak probować dalej – szlo nam coraz wolniej i kiedy miedzy 12.00 a 13.00 doszliśmy na kolejny grzbiet (6330m) by zobaczyć, że mamy jeszcze ze dwa albo trzy podobne do pokonania, stwierdziliśmy że chyba sobie darujemy te ostanie 100m do szczytu. Wprawdzie mieliśmy maszynkę i garnek ze sobą jednak biwak bez śpiwora i aklimatyzacji nam sie nie uśmiechał. Szczególnie że już przemroziliśmy sobie palce u stop poprzedniej nocy (drętwe palce mieliśmy jeszcze dwa miesiące później). Niechętnie, jednak podjęliśmy decyzje o odwrocie. Było tak blisko (100m w pionie zgodnie z moim GPS) jednak pewnie jakies 300 metrow w poziomie. Szkoda. Jednak co sie wspielismy to nasze. Widoki, pogoda, zabawa, zdjecia … niezapomniany wyjazd – polecam.